Please assign a menu to the primary menu location under menu

Z lisem w plecaku

O lotach, podróżach i innych dziwach. Podróże po świecie, zawsze z lisem w plecaku (i nie tylko!). Podążaj lisim tropem bez wychodzenia z domu!

makaki

Japonia

Nagano i japońskie makaki

Nagano

Jigokudani, w okolicach Nagano, to miejsce gdzie możemy zobaczyć słynne japońskie makaki.

Dlaczego słynne? Ano zapewne wszyscy widzieliście kiedyś zdjęcie lub film, na którym małpy pławią się w gorących źródłach. Jeśli zastanawialiście gdzie one są, odpowiedź brzmi: oczywiście w Japonii! Jak nietrudno się domyślić, podróż nasza kładła duży nacisk na obcowanie ze zwierzyną.  Lisy już były. Pora na japońskie makaki!

pic by MatthewKane@unsplash

Aby odbyć wizytację małp najlepiej najpierw dostać się do Nagano, miasta położonego u stóp Alp Japońskich.

Niemal prosto z lisiej wioski dotarliśmy Shinkansenem do Nagano i próbowaliśmy znaleźć odpowiedni kierunek ewakuacji ze stacji. Nagle, nie stąd ni zowąd, podszedł do nas niepozorny Japończyk i zagadał po angielsku, zapytując czy przybyliśmy oglądać małpy itp. Nie wzbudził naszych najmniejszych podejrzeń, zwłaszcza, że już przyzwyczailiśmy się do radości autochtonów na nasz widok. Nagle osobnik przedstawił się jako pastor, zaintrodukował także swoją żonę i zaproponował nam jednomintuową modlitwę za naszą pomyślna podróż. „OK” pomyśleliśmy, z resztą nie bardzo było jak się wycofać. Rozochocony pastor nakazał nam zamknąć oczy i powtarzać bez przerwy, przez minutę ‘allelujaallelujaalleluja…’, klepiąc nas przy tym po ramieniu. Całą sytuacja wywołała w nas niemały szok i atak śmiechu przez łzy, w związku z czym wymowa naszego ‘alleluja’ była mało wyraźną. Niestety – nie było dane nam odejść dopóki grzecznie nie odmówiliśmy modłów przez zalecaną minutę. Na koniec wręczono nam wizytówkę pastora, certyfikat, iż zostaliśmy pobłogosławieni i pozwolono nam odejść.

Dworzec w Nagano
Pamiętny dworzec

Uznaliśmy, że chyba natychmiast trzeba zaaplikować piwko 😉 Zanim do tego doszło, zameldowaliśmy się w naszej noclegowni. Później wyruszyliśmy na poszukiwanie żywności. Niestety w naszych okolicach niczego takiego nie było, ale w końcu udało się znaleźć czynne jadłodajnie w centrum. Te jednak nie posiadały w swym menu nic wegetariańskiego, tak przynajmniej twierdziła spanikowana obsługa na widok czwórki przybyszów nie wiadomo skąd. Będąc w okolicach spożywczych: znajomy Japończyk wyznał mi kiedyś, że najlepsze sake pochodzą właśnie z regionu Nagano. Chcąc zakosztować trunku udaliśmy się do pobliskiego 7Eleven i po długich oględzinach zakupiliśmy…sake w kartoniku. Chyba to jednak nie o tym mi opowiadano…

Sake…

Na koniec dnia poszliśmy się jeszcze przejść po starszej części miasta, trafiając przy okazji na punkt widokowy, a na koniec odwiedziliśmy teoretycznie nieczynną już (o tej porze) świątynie Zenkō-ji z VII wieku(!). Jest to jedna z najstarszych buddyjskich świątyń w Japonii, a samo Nagano powstało właśnie z wioski rozbudowującej się wokół niej. Dzięki późnej porze uniknęliśmy tłumów i trzeba przyznać, że świątynia robiła niesamowite wrażenie.

Zenkō-ji Nagano
Świątynia Zenkō-ji

Pora jednak na osławione japońskie makaki!

Wiedzieliśmy, że z uwagi na raczej tropikalne temperatury nie uświadczymy małp w kąpieli, niemniej jednak chcieliśmy je nawiedzić. Z Nagano można się do nich dostać pociągiem (nie obowiązuje w nim JR Pass), albo autobusem. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być zakup 1-dniowego ‚Monkey Pass’, który poza dowolnym środkiem transportu w obie strony obejmuje również bilet wstępu do parku i korzystanie z komunikacji miejskiej w Nagano (z tego jednak nie mieliśmy już czasu skorzystać). Pozostawiliśmy więc plecaki w skrytkach na dworcu i wyruszyliśmy ku zwierzynie autobusem. Warto wcześniej zaopatrzyć się w żywność , bo w okolicach parku są tylko 2 dość drogie knajpki i jeden automat z piciem (również nieco droższy niż zwykle). Do parku idzie się ok.30 min, w dość przyjemnych okolicznościach przyrody.

Makaki japońskie
W drodze do małp

Po dotarciu okazujemy bilety i wkraczamy na teren gorących źródeł.
Liczne makaki nic sobie z naszej wizytacji nie robią i spędzają gorący dzień głównie na spokojnym iskaniu się. Małpy są dosłownie wszędzie, poza wodą oczywiście, bo ta jest zdecydowanie za gorąca na tak upalny dzień. Japońskie makaki są zupełnie przyzwyczajone do wizytujących nieustannie małp typu ludzkiego toteż nie są ani groźne, ani natarczywe, właściwie są najzupełniej obojętne. Oczywiście warto zaznaczyć, że w razie nieobecności makaków nie obowiązuje zwrot kosztów! Obawialiśmy się takiego incydentu, ale jak widać na poniższych zdjęciach, problem nie miał miejsca.

japońskie makaki

 

Spędzamy ok. godziny na obserwacjach osławionych japońskich makaków (sam teren parku i gorących źródeł jest raczej mały) i powoli wracamy.

W drodze powrotnej napotykamy jeszcze:

1) nagiego Japończyka w gorących źródłach dla turystów, znajdujących się nieopodal

2) wyłaniającego się znikąd starszego pana mówiącego po angielsku (od sytuacji z misjonarzem trochę się takowych obawiamy), który okazuje się być niegroźny i daje nam pocztówki w ramach promowania regionu

3) wycieczkę małych Japończyków, wśród których wywołujemy wielka radość i każdy chcę nam powiedzieć ‚hello’ i podać rękę

Autochtoni

Drogę powrotną zamierzamy odbyć dla odmiany pociągiem. Żeby jednak się do niego dostać musimy złapać lokalny busik do miejscowości o nazwie Yudanaka (również w ramach Monkey Pass), a tam wsiąść do pociągu w kierunku Nagano. Okoliczne górskie miejscowości wyglądem przywodzą na myśl okolice Krościenka nad Dunajcem, czy Szczawnicy.

Japońskie Krościenko;)

Wróciwszy do Nagano jemy szybki obiad w jakiejś przydworcowej jadłodajni i wyruszamy do Kioto!