Please assign a menu to the primary menu location under menu

Z lisem w plecaku

O lotach, podróżach i innych dziwach. Podróże po świecie, zawsze z lisem w plecaku (i nie tylko!). Podążaj lisim tropem bez wychodzenia z domu!

Kolumbia

Jeden dzień w Medellin

Medellin

Ostatnimi czasy Medellin kojarzy się głównie z widokami z czołówki serialu Narcos. Dzisiejsze Medellin to jednak najnowocześniejsze miasto w Kolumbii. Jest to jedyne miasto w kraju, w którym znajdziemy metro, dodatkowo poalczone z siecią kolejek telefericos. W Medellin mnóstwo również wieżowców i nowoczesnej architektury. Jak prezentuje się obecnie miasto Escobara? Zobaczcie sami!

W Medellin mamy plan ekspresowy – jednodniowy.

O świcie wylatujemy z Pereiry, żeby po niecałej godzinie lotu nad zieloną i górzystą Antioquia wylądować na jednym z dwóch lotnisk miasta – Aeropuerto de Ollaya Herrera. Lotnisko znajduje się nieopodal centrum miasta, niemal na dole ‘miski’ jaką swoim krajobrazem tworzy Medellin. Jedziemy do hotelu, porzucamy rzeczy i ruszamy w miasto. Nasze koczowisko położone jest niedaleko starego miasta, kilka przecznic od Plaza Botero.

Medellin widok
Widok z hotelu

Wychodząc na ulicę przez chwilę zastanawiamy się gdzie ta cała nowoczesność, o której tyle nam mówiono. Póki co Medellin nie różni się od innych, większych miast Ameryki Południowej- jest gwar, hałas, pełno ulicznych straganów, na których można kupić wszystko, od świeżo wyciskanego soku, przez ubrania, po medykamenty na różne dolegliwości.

Docieramy do Plaza Bolivar, a potem do Katedry. Jest jescze wcześnie, ale upał już daje o sobie znać. Mimo wczesnej pory, wszędzie sporo ludzi – nie wiem czy to przypadłość sobotnia, czy zjawisko ogólne.

Katedra w Medellin
Katedra

W końcu przybywamy do najbardziej chyba charakterystycznego placu w mieście – Plaza Botero. Tamże znajdują się słynne rzeźby artysty z Medellin. Żar leje się z nieba, ale dzielnie badamy po kolei wszystkie dzieła (otyłej) sztuki. Przy placu znajduje się też Muzeum Antioqui, w którym pozyskujemy mapkę i wiadomość, gdzie mieści się informacja turystyczna.

Botero Medellin
Plaza Botero
Plaza Botero Medellin
Rzeźby Botero: pies

Plaza Botero Medellin
Rzeźby Botero: pan

Obieramy azymut na Plaza Mayor, gdzie znajdować się ma rzeczona informacja. Po drodze pożeramy coś w napotkanej wegetariańskiej knajpce (taka gratka może się już łatwo nie powtórzyć!). Później jeszcze wkraczamy na Plaza Cisneros, na którym znajduje się 300 podświetlanych (nocą) wysokich patyków.

Plaza Cinceros Medellin
Plaza Cisneros

W końcu docieramy na Plaza Mayor, informacja owszem jest, ale nieczynna. Niby wisi jakaś karteczka, że niedługo znów się otworzy, więc postanawiamy czekać (chcemy sobie pojeździć teleferico, a że od upału nie chce nam się myśleć to chcemy, żeby pan/pani z informacji nam pomógł(a)). W wielu miejscach w Medellin (i w Kolumbijskich miastach w ogóle) znajdują się strefy bezpłatnego WiFi, które działa w miarę przyzwoicie. Czas oczekiwania spędzamy więc na przeglądaniu internetów. W końcu objawia się Pan, który opowiada nam jak to jest z tymi gondolkami. Tu w końcu ta osławiona nowoczesność Medellin daje o sobie znać. Faktycznie, telefericos są skomunikowane ze stacjami metra i wszystko działa sprawnie.

Widok na Medellin
Medellin

Postanawiamy przejechać się dwoma liniami: żółtą, z San Javier, a potem zielona do Santo Domingo, z przesiadką na turystyczną linie bardzo polecana przez pana z informacji.

Najpierw jednak żółta. Dojeżdżamy metrem, przesiadamy się i jedziemy w górę. Widoki na Medellin robią wrażenie. Miasto przypomina miskę, bądź inne naczynie wklęsłe – na dnie znajduje się centrum, a ‘scianki’ pokryte są niezliczoną ilością coraz drobniejszych zabudowam. Pod nami mnóstwo domów i domków,w różnym stanie i różnych warunkach. Widoki jak z Narcosow, zaręczam słowem (na szczęście nie strzelano). Co ciekawe, odkąd wprowadzono system komunikacji gondolkowej, poprawiły się warunki bezpieczeństwo żywota w wyżej położonych dzielnicach.

W drodze powrotnej wysiadamy na stacji San Javier z zamiarem odwiedzin w osławionej Comunie 13. Ta najgroźniejsza niegdyś dzielnica Medellin stanowi dziś atrakcję turystyczną, głównie ze względu na tamtejszy street art. Niestety okazuje się, że jeśli chcemy zdążyć jeszcze objechać tą rzekomo świetną turystyczną linię to może nam braknąć czasu i ostatecznie z 13 dzielnicy rezygnujemy.

Medellin, Kolumbia ulice
Popołudnie w Medellin

Jedziemy więc w stronę ‘zielonego’ teleferico. Po drodze wysiadamy jeszcze przy Ogrodzie Botanicznym. W okolicy znajduje się też Parque Explora (muzeum naukowe) i Planetarium. Błąkamy się trochę przy Explorze, na zewnątrz znajduje się trochę eksponatów, którymi można się pobawić co też chętnie czynimy. Do tego w części restauracyjnej muzeum znajduje się kawiarnia z PORZĄDNĄ kawą! W końcu zasłużone espresso! Później pora na Ogród Botaniczny. Jest spory, a my nie mamy wiele czasu, więc oględziny są raczej pobieżne.

Ogrody Botaniczne, Medellin
W Ogrodach Botanicznych
Parque Explora

Później w końcu przemieszczamy się ku zielonej linii i przesiadamy na tą polecaną. Trzeba wiedzieć, że na ‘turystyczna’ linię obowiązują inne bilety. Ale podobno czekają nas niesamowitości, więc płacimy. Przyznać jednak muszę, że nie spodziewaliśmy się tego co nastąpiło. Otóż zapakowani do gondolki jedziemy przez jakieś pół godziny nas polami i lasami. Medellin już dawno gdzieś zniknęło a my jedziemy i jedziamy… Zastanawiamy się czy w ogóle kiedykolwiek stamtąd wrócimy. W końcu dojeżdżamy, znajdujemy się w czymś w rodzaju parku, jest kilka ścieżek do zwiedzania itp. Szkoda trochę, że pan w informacji nas nie uprzedził, że wyprawiając się ową linią, najlepiej zaplanować sobie jakiś dłuższy czas na górze. A my głupki chcieliśmy tam na zachód słońca, żeby ładne zdjęcia miasta porobić. No niedoczekanie! Gondolki turystyczne kończą kursy ok. 18, takoż na górze spędzamy z 15 minut i wracamy.

Gondolki 🙂
Medellin widoki
I widoki…

Medellin widoki

Medellin kolejka linowa
Coraz dalej od cywilizacji…

Znalazłszy się na dole pakujemy się ponownie do metra i jedziemy w kierunku dzielnicy Poblado. Cel: jedzonko i dobre piwko. Zasiadamy najpierw w jakiejś burgerowni a potem odwiedzamy jeszcze dwa bary z miejscowym kraftem i trochę żałujemy, że nie zasiedliliśmy tej właśnie okolicy. W końcu robi się późno, więc wskakujemy do Ubera i wracamy do hotelu.
Zwiedzanie Medellin w jeden dzień jest możliwe, ale wymaga dużej ilości przemieszczania (nogami i środkami transportu). Jeśli planujecie wpaść na szybką wizytację – polecam, jeśli macie trochę więcej czasu – jeszcze lepiej, na pewno znajdziecie coś dla siebie!

0